wspomnę tu sobie, u Tomka, gościnnie, inną rocznicę,
dzisiaj pomniejszą, zapomnianą, w cieniu najważniejszej z ważnych.
Dzisiaj Wawel się liczy, nie jakieś tam Monte Cośtam
Aaaa - pewnie, wspomnienie też się nie liczy,
bo bez odczytania smoleńskiego apelu będzie.
MALINA - POST GOŚCINNY
Dzisiaj wspominam
MONTE CASSINO
Bo jeśli nie dzisiaj,
to kiedy ?
jeśli nie ja, to kto ?
Kochałam go jak wnuczka, chociaż prawdziwą wnuczką nie byłam.
Miał duszę malarza i jak malarz opowiadał o świecie obrazami, a ja jak gąbka te opowieści chłonęłam. Były prawdziwe, tak, jak prawdziwe były zasuszone w książce czerwone maki. Ostrożnie brałam w dłonie kwiaty, które przetrwały dłużej, niż ci, co po nich szli. Jak kruche jest życie ludzkie, myślałam, gdy jeden płatek rozkruszył się w palcach. Jak wielka jest jest odwaga i ofiara krwi, myślałam patrząc na rdzawe kwiaty.
Leopold, młodszy brat mojego Dziadzia.
Wujciu Bolek, jak go zawsze nazywałam.
To on pokazał mi maki, dał do ręki, opowiedział o tamtych, koszmarnych dniach. O okopach, szrapnelach, świstaniu kul, o głodzie, chłodzie, błocie i o drodze znaczonej trupami kolegów. O tym, jak okrutna i brudna jest wojna, jak odziera ludzi z człowieczeństwa. Wujciu Bolek, jeden z 2931 żołnierzy rannych pod Monte Cassino. Dostał w samą pierś ale ogromna, poszarpana rana cudem się zagoiła. Wiesz, mówił do mnie, wycięli mi tam serce. Opowiadał godzinami a ja słuchałam. Pokazał mi piekło! I chociaż zobaczyłam je tylko oczyma wyobraźni, to do dzisiaj zapomnieć nie mogę. Więc jeśli nie ja, to kto? Jeśli nie dzisiaj, to kiedy ?

Dokładnie 73 lata temu, po jednej z najkrwawszych i najbardziej zaciętych walk drugiej wojny, polska Biało-czerwona dumnie załopotała zatknięta na ruinach klasztoru. Pierwsza. Dopiero kilka godzin później generał Anders rozkazał naszym wywiesić obok brytyjską. 60 lat temu, dokładnie 18-go maja w południe, w ruinach klasztoru zabrzmiał Hejnał Mariacki.
To było 73 lata temu, a czy my o tym pamiętamy ?
Leopold nie miał dzieci, nie miał wnuków ale miał nas.
Moją Mamusię uważał za córkę a mnie przekazywał to wszystko, co pewnie by przekazał swojemu usynowi, gdyby ten syn żył. Ale zmarł kilka dni po urodzeniu. Zasuszone maki przetrwały, długo leżały między kartkami starej książki aż w końcu trafiły do szkoły, opowiadać dzieciom o honorze, odwadze, poświęceniu i miłości Ojczyzny. Inne wojenne pamiątki leżą schowane w żołnierskim, blaszanym pudełku, a listy i dokumenty w pamiątkowej kasetce. No i w naszych sercach. W taki dzień, jak dzisiaj wracam do wspomnień. Wyjmuję pierwszy z brzegu list. Powojenny.
Wujciu był już staruszkiem, kiedy pisał te słowa. Widać, że ręka już niezbyt sprawna, a przecież nawykła nie tylko do karabinu, do pędzla artysty też. Bolek żył ponad 90 lat, ostatnie lata spędził niestety przykuty do łóżka, bo nogi odmówiły mu posłuszeństwa. Umysł jednak do końca miał jasny.

Na odwrocie Jego wojenna historia. Schowaj na pamiątkę Haneczko, mówił. Schowałam. Będzie dla następnych pokoleń.
I jeszcze to: Czerwone Maki. Pieśń żołnierska.
Powstała w nocy zwycięstwa, z 17 na 18 maja 1944 roku. 60 lat temu. Ale nie od razu cała, tylko dwie pierwsze zwrotki, trzecią dopisano kilka dni później. Pieśń chwyciła za serca. Nikt nie chciał czekać. Od razu, na gorąco, zaczęto drukować słowa i nuty. W tym czasie, we Włoszech, wychodziło drukiem polskie czasopismo "Na szlaku Kresowej". Pieśń znalazła się w specjalnym dodatku.

Pożółkła kartka z frontu. Ze wzruszeniem dotykam.
Ze wzruszeniem czytam te słowa i odczytuję nuty. Przez ile rąk przeszła ta kartka papieru ? Co widziała ? Ile łez wycisnęły słowa, ile tęsknoty rzewne nuty ? Kto śpiewając myślał o rozkazie generała Andersa : Niech lew mieszka w waszym sercu !
Dwóch braci śpiewało mi żołnierskie pieśni.
Dziadziu zawsze Marsz Pierwszej Brygady. Ten Marsz prędzej potrafiłam zaśpiewać niż Wlazł kotek. Brat dziadzia, wujciu Bolek, śpiewał mi Czerwone maki. Ech, muzykalni chłopcy byli, w młodzieńczych latach nawet serenady, pod oknem pięknej popadii, wyśpiewywali. Ale wojna repertuar z romansowego na patriotyczny zmieniła i tak już zostało. A że we mnie drzemie serce wojownika to żołnierskie śpiewanie właśnie mnie przekazali.

Kiedy zaczęła się druga wojna Bolek miał 39 lat.
Stary Legionista, urzędnik państwowy, poszedł na front - jak wszyscy
Historię Bolka z czasów pierwszej wony i Legionów już tu wcześniej opisywałam. Jego medale i odznaki, te spod Monte Cassino, Tobruku i Palestyny pokazywałam ale pokażę jeszcze raz ... bo jeśli nie ja, to kto ?
Dzisiaj, z blaszanego pudełka, znowu wyciągam żołnierskie pamiątki.
I te wcześniej pokazywane i jeszcze inne:
Srebrny Krzyż Zasługi z Mieczami. Akurat ten Krzyż nie należał do Bolka, tylko do brata moje babci - Stasia. Bolek dostał Krzyż Brązowy ale, niestety, zdjęcie brązowego niezbyt mi wyszło.
Krzyż Srebrny ma amarantową wstążkę z niebieskimi paskami, jest ze srebra, ramiona ma z czerwonej emalii a w środku białe emaliowane pole z inskrypcją RP. Ten brązowy emalii nie ma.
Medal Polska Swemu Obrońcy
Odznaki, medale, książeczki, naszywki, listy ...
Umiłowanie wolności, umiłowanie Ojczyzny. Gdyby chociaż po wojnie mógł wrócić do tej, za którą walczył. Gdybyż ! Ale nie mógł. Oczywiście, że w końcu wrócił, niestety via Londyn i dopiero w sierpniu 1947 roku. Takich bohaterów ojczyzna tu nie potrzebowała, takich sobie wyraźnie wtedy nie życzyła.
Pół świata z armią - Monte Cassino, Tobruk, Asyż czy Palestyna.
Podarował mi te pamiątkowe zdjęcia, tylko wcześniej, na jednym, zrobił długopisem znak x, żebym bez zbytniego dociekania mogła go odnaleźć.
Widziałam na własne oczy nie tylko te zasuszone, czerwone maki, widziałam też różę z Ogrodu Świętego Franciszka, dostał ją od zakonników gdy wyzwalał Asyż.Widziałam swetry robione z lotniczych pończoch, które przysyłał z Anglii. Widziałam seans hipnozy, której nauczył się w czasie wojny od Hindusów. Widziałam też głęboką wiarę tego niegdyś ateisty. Dziwnymi drogami chadzają ludzkie losy, jednym wojna wiarę zabiera innym wiarę daje tak, jak Bolkowi. Kiedy patrzyłam na Bolka w trumnie myślałam sobie że w swoim życiu nie spotkałam człowieka który tak pogodnie odchodził do Domu Ojca dziękując za dobro, które dostał. Może tak jest, że człowiek, który doświadczył takiego ogromu zła potrafi docenić każdą okruszynę dobra ? Wydawało mi się, że śpi uśmiechnięty leżąc na boku z podkurczonymi nogami. Wujciu Bolek uśmiechał się w trumnie.
Dzisiaj, w rocznicę zwycięstwa pod Monte Cassino, myślę o wujciu Bolku, o człowieku, któremu wolność zabrano i który życia nie wahał się narażać, byśmy my tę wolność mieli. Myślę o jego czerwonych makach i siwych włosach. O łagodnym spojrzeniu i zawsze uśmiechniętych oczach Oczach które tak wiele złego widziały i nie oślepły na dobro. Ciesz się wolnością dziecko, mawiał. Taką nawet jaka teraz jest, w sercu masz prawdziwą a da Bóg i ta prawdziwa przyjdzie. Przyszła.
Ja się cieszę, jestem mu to winna ! Jemu i tysiącom innych, znanych i bezimiennych. I jeszcze coś - jestem z nich dumna !
Czerwone, jak czerwona jest krew,
kruche i delikatne jak ludzkie życie ... maki ...
Ten wpis zrobiłam 3 lata temu. Wtedy jeszcze trochę bardziej , jako Naród pamiętaliśmy ... nawet był specjalny bieg. Bardzo przeżywałam, że nie mogę pobiec. Umieściłam ten wpis na fb. Zrobiłam sobie na pamiątkę zrzut z ekranu. Wspaniale było poczytać, komentarze. Ludzie wcale nie są obojętni. Pamięć zostaje. W sercach jest potrzeba wdzięczności.
jeśli podobał Ci się ten wpis
to wejdź na liiilil

Aniu ,bardzo wzruszający post.jak zawsze potrafisz pięknie opisać,że ściska za serce.W mojej rodzinie nie było, tak walecznych osób.A może i ktoś był ,tylko się o tym nie wspominało.Inna czasy ,inne wychowanie...Były tylko wspomnienia dziadków z czasów wojny.Nie każdy jest tak bogaty w historyczne pamiątki ,jak Ty Anula.Tyle lat minęło od wojny ,bardzo dobrze je przechowujesz.Pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuńPRZEPRASZAM ZA BŁĘDY...jakoś tak poleciało.
UsuńDZIEKUJE ... Haneczko kochana ...
OdpowiedzUsuńNIE POZWALA PANI, PANI ANNO !
OdpowiedzUsuńWYKREŚLIĆ Z PAMIĘCI KRZYŻOWEJ DROGI
NASZYCH NAJBLIŻSZYCH. ICH CIERPIENIA.
BO PRZECIEŻ O POLSKĘ TU CHODZI.
OBDZIELA PANI ŁASKĄ ZMARTWYCHWSTANIA
ZAPOMINANYCH POLSKICH BOHATERÓW,
DZIĘKI KTÓRYM ZACHOWANE JESTESTWO OJCZYZNY.
NISKI POKŁON PANI.
ZNAMIENNE TEŻ UPOMINANIE SIĘ
O TĘ PAMIĘĆ NA STRONIE
PANA PROFESORA TOMASZA.
BOHATEROWIE.
PAMIĘĆ O NICH.
51 Pułk Piechoty
Strzelców Kresowych z Brzeżan
pamięcią bolesną.
Od 1920 po 1939 rok
stacjonował w Brzeżanach.
Jest naszą dumą. Naszą historią.
Naszą rzewną pamięcią.
We wrześniu 1939 roku wyruszył na swój
ostatni bój w obronie Ojczyzny.
Pamiętne pożegnanie Pułku 2 września
na stacji w Brzeżanach.
Żołnierzy, Podoficerów i Oficerów
żegnali ich dzieci, żony, najbliżsi.
W pociągu wojskowym było ich tysiąc pięćset,
Pod Iłżą bohaterską śmiercią
padło Ich tysiąc.
Lasy, ziemia iłżecka spłynęły krwią
Żołnierzy, Podoficerów, Oficerow
51 Pułku Piechoty Strzelców Kresowych
z Brzeżan.
Ocaleni przedzierali się do swoich
rodzinnych stron.
Ginęli z rąk ukraińskich bandytów.
Póżniej na zesłaniach Sybiru,
w niemieckich i sowieckich obozach koncentracyjnych.
Walczyli o Polskę na wszystkich polach
bitewnych drugiej wojny światowej.
Krwawili i padali pod Monte Cassino. Lenino.
Pod Tobrukiem i na wielu innych
już teraz zapomnianych Pobojowiskach.
W naszych sercach goreje pamięć o Nich.
Pamiętamy i czcimy tych,
których znamy z Nazwiska i Imienia.
Czcimy i opłakujemy tych Bezimiennych,
których Nazwiska i Imiona zatraciły się
w mrokach historii.
Pamięć o Nich w naszych sercach.
Gimnazjalista Brzeżańskiego Gimnazjum
Aleksander Wojciechowski poległ
Pod Monte Cassino.
A.T
I tak, drogi A.T. splatały się losy naszych bohaterów - i tych z Brzeżan i tych ze Złoczowa i z Jarosławia. Ale pozostały po nich diamenty- w naszej pamięci - Haneczki, Twojej, mojej i wszystkich naszych przyjaciół, którzy ją pielęgnują i w odpowiednim czasie dają jako świadectwo
UsuńPewnie to jeszcze nie czas
Usuńna odpowiedż na pytanie
o sens Pańskiej osobistej ofiary
Panie Profesorze !
Na pewno wpleciona w Ich.
Nadzieja umiera ostatnia.
A.T
A.T.- moja ofiara w porównaniu z ofiara tych właśnie bohaterów, o których tu mowa, to "mały pikuś". Ale cieszę się, że choć w niewielkim stopniu, ale miałem swój udział w tym dziele obalania dawnego systemu komunistycznego.Tylko ja miałem to szczęście w porównaniu z moimi wielkimi poprzednikami, że już "swoje kupony odciąłem" , a tamci nie mieli szans, bo nie dożyli , albo tez traktowani byli przez ówczesne władze jako "zaplute karły reakcji". Tylko nieliczni poszli na współpracę z nową władzą.
UsuńPOZOSTAJE REFLEKSJA.
UsuńPOŻEGNANIE.
Tajgowe tropy.
Wynurzenie z gęstwiny.
Stromy brzeg. Zakosy rzeki.
Słońce.
Drzewo schylone nad wodą.
Zadziwione swoim odbiciem.
Zastygłe w medytacji.
Kępy brzóz na wysepkach.
Otoczone bagnami.
Zawódż.
Płaty liści na toni.
Lilie zauroczone niebem.
Zielona dal.
Na horyzoncie pionowy słup dymu.
Płonie tajga.
Bezwietrzna cisza.
Mama w bezruchu.
Zapatrzona w dal.
A. T
A.T. byłam na twoim blogu, to poetycka perełka, nawet perła. Te wiersze (koniecznie!) powinny ukazać się drukiem, zebrane w formie kresowego tomiku. Blog to fajna rzecz, ale do niewielu dociera, a te wiersze powinny dotrzeć do wielu. Kresowe serce na kresowej dłoni, kresowa prawda, kresowa pamięć . Nie da się czytać tych wierszy nez emocji, bez przeżycia.
UsuńPrzeczytałam od deski do deski. Na Maliny wiersze też tam natrafiłam. Dobraliście się w korcu maku. Pełne zaskoczenie :)
Blog nie mój, a Pani Anny.
Usuńi tylko dzięki kresowemu sercu
te wiersze zaistniały.
Obok Jej oczywiście expresjom
i talentowi zjednywania szlachetnych
i wrażliwych Postaci.
Też utalentowanych,
bowiem rozumienia wiersza, muzyki to dar Boży.
i azyl.
Dziękuję Pani K-La za dobre słowa.
A.T
A ja dziękuję Hani, że zechciała tu zagościć z tak wzruszającym postem o tych bohaterach, którym pamięć i hołd należy się nie tylko w rocznicę, ale zawsze.
OdpowiedzUsuńPytasz Haniu "kto jak nie my ?" Odpowiadam - nastepne pokolenia Polakow
OdpowiedzUsuńPytasz "kiedy ?" Ano, przy kazdej okazji a najczesciej (ja tak mam) w polu gdy spogladam na czerwone maki i nuce sobie "a po tych makach szedl zolnierz i ginal, bo od smierci silniejszy byl gniew". Ksiazke Wankowicza o Bitwie "pochlonalem" w jedna noc jako trzynastolatek. Wowczas byla to ksiazka zakazana, udostepniana w zaufaniu przez tych ktorzy nia dysponowali z przemytu, z zachodu. Zazdroszcze Ci Haniu tych antenatow rodzinnych, bo II wojna swiatowa, a zwlaszcza historia Polski i polakow w tym czasie to byl i jest moj "konik" jeszcze w szkole. Osobiscie spotkalem tylko, o ironio. jednego uczestnika walk na przyczolku pod Ancio. W 1989 r. podczas pierwszego wyjazdu na "zachod", jeszcze na zaproszenie z RFN. Trafilem do rodziny Niemca w ktorej poznalem seniora bez nogi. Noga jego zostala pod Ancio "amputowana" amerykanska bomba lotnicza. Przezyl, ale po kilku dziesiecioleciach, zaczal odczuwac "bole fantomowe" nogi ktora mu urwala bomba 1943 r. Jakos nie wspolczolem mu. Wprawdzie trafil tam z poboru jako 19 latek, ale zawdzieczal to swoim rodzicom, ktorzy wybrali na swego wodza Hitlera. Podziwiam Twoich bohaterow rodzinnych i pozdrawiam - Jedrus
Jędruś, ja czytałam tę książkę Wańkowicza trak samo, jednym tchem, ale była to już lektura dowolna w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych (lata sześćdziesiąte ub. wieku)A potem zapraszałem do szkoły i do internatu na spotkania z młodzieżą żyjących wówczas jeszcze uczestników tej bitwy. To były relacje niesamowite, które do dziś pamiętam
UsuńPrzepiękna, porywająca opowieść o bohaterze, miłości, życiu... Dziękuję!
OdpowiedzUsuńMilczenie !
OdpowiedzUsuńBo oni tak naprawdę PISowi sa do niczego potrzebni.Od czasu do czasu w propagandzie I tyle
Co gorsza ich rodziny protestują gdy "przy okazji" wygłaszany "musi byc "Apel smoleński".No to po co o "gorszym sorcie" wspominać
Co innego "żołnierze wykleci"O tu wdzięczne sa cale rodziny a niekiedy i całe miejscowości A ci dają głos /z wdzięczności/ właściwej władzy.
I o to tu chodzi
Ze,to wszystko kłamliwe i dęte wiedza świadkowie tamtych dni
Bo powiedzmy iluż było tych wyklętych co to z przyczyn politycznych walczyli?
Reszta, a sądzę ze większość to zwyczajni bandyci, korzystający z sytuacji, ze bron, ze mogą uchodzić "za partyzantów"
O dziwo, wieś,małe miasteczka, sąsiedzi wiedzieli kto to i zacz i takie odium bandytyzmu ciążyło lata całe, na przodkach .I w środowisku byli oni wytykani
Dzis gdy z większości tych bandytów zrobiono sztucznie "żołnierzy wyklętych" przodkowie odetchnęli,podnieśli głowy i brylują w miejscowości Mówiliście ze bandyta a tu uznany urzędowo, bohater.
A to ze jak otrzymali "urzędowy papier" biegiem pobiegli do sądu by otrzymać stosowne odszkodowanie, już nie mówią.A tak się dzieje./chcesz przykłady/
I tak to sie robi gorliwym zwolenników PIS gdy całe rodziny z wdzięczności ida zagłosować Za.
A szczęście ich jest większe gdy potomni tych co mówili bandyci, dziś zmuszeni sa nie tylko postawić pomnik ale stać w pocztach przy tych pomnikach.,
Tak to wygląda geneza "produkcji" sztucznych bohaterów.Mimo wielu protestów świadków tamtych dni i to ze środowisk kombatanckich.
Przeciwko upamiętnianiu "Ognia" protestowali kombatanci z AK Nowego Targu,IPN Słowacki i społeczność pacyfikowany wsi a i tak postawiono mu pomnik A Lech Kaczyński "zaszczycił" uczestnicząc w otwarciu.
Nie chciałbym Wieśku abyś posądzał mnie o jakieś cenzurowanie, bo w wielu kwestiach myślimy podobnie Przymusowe Apele smoleńskie przy okazji innych rocznic z udziałem Wojska Polskiego to kaprys Macierewicza , zaakceptowany przez bojącego się go Kaczyńskiego. To jakaś paranoja.
UsuńW kwestii "żołnierzy wyklętych" nie muszę się z tobą zgadzać, aczkolwiek były przypadki zbrodni dokonywanych przez niektórych z nich . Ty wszystkich prawie wrzucasz do jednego worka jako zbrodniarzy. Tak, dla rodzin byłych utrwalaczy nowej prosowieckiej władzy, aparatczyków partyjnych funkcjonariuszy bezpieki, którzy za swoje , również zbrodnicze działania padli ofiarą np. takiego "Łupaszki", czy u nas Pieniążka, ci żołnierze podziemia byli bandytami. Zresztą , całe nasza podziemna armia przez okupantów określana była mianem bandytów - zarówno w czasie wojny, jak i po wojnie. A co powiesz o pomordowanych żołnierzach podziemia na Zamku w Lublinie, w Rzeszowie, pochowanych na tzw "Łączce" w Warszawie" - o Cieplickim , Nilu, Pileckim, o wielu którzy ujawnili się i ślad po nich zaginął Oj, dużo by opowiadać , zwłaszcza o tym, co działo się na moich terenach. Oczywiście , były też zwyczajne bandy rabusiów , podszywające się pod partyzantkę, ale z nią nic wspólnego nie mające . U nas mówiło się o nicy "a-kury...a-kaczki", jako ,że rabowali drób. Tacy tez, niestety byli.
"Ty wszystkich prawie wrzucasz do jednego worka jako zbrodniarzy."
UsuńJa ???? Czy nowa "dobra zmiana" ładując wszystkich jak leci do jednego wora nie licząc sie nawet z opiniami jeszcze żyjącymi niedobitymi czy nawet ich ukochanego IPN.Zrobili masówkę i taśmę licząc na kolejna wdzięczność jak tych co za "piuncet plus" głos oddali
I tak chciałbym byc zrozumiany i o tym krzyczę.
Do jednego wora wrzucili.Porządnych i bandytów.I tego zdania nie zmienię Bo mam dowody
Wieśku, robisz to samo, co PiS, tylko w druga stronę. ja chcę ci wytłumaczyć, ze po jednej i po drugiej stronie byli ludzie szlachetni i dranie, więc nie wolno ich "wrzucać do jednego wora", a ty nadal swoje , tylko pokazujesz, że to PiS robi. Jak bardziej przejrzyście mam Ci wytłumaczyć swoje stanowisko?, czy mamy być tacy, jak PiS?
UsuńWitaj Tomku.
OdpowiedzUsuńMonte Casino, Czerwone Maki zawsze wywołują we mnie takie uczucia, ze nieraz mi się zaszklą oczy.
Pozdrawiam serdecznie.
Michał
Michale, kiedy byłem na Monte Cassino, w drodze na cmentarz zboczyłem za rosnące tuje i zerwałem sobie dwa czerwone maczki. Pomyślałem sobie , ze ich pra-pra pra....przodki - maki również tu rosły podczas walk, nękane pociskami, minami. I one przetrwały, jak pamięć o naszych bohaterach
UsuńWzruszający post Hani,
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko :))
Malino, w słowa trudno ubrać to co w sercu i myśli gra. Masz rację, winniśmy im pamięć, przypomnienie, hołd i dumę. Dobrze, że między współczesnymi echt-bohaterami, kreowanymi na potęgę i na siłę, jest jeszcze przestrzeń, w którą komuś udaje się wcisnąć tych zapominanych, tych prawdziwych. Jak dobrze, gdy ktoś, jak ty, na światło wydobędzie tamto bohaterstwo. Cóż , czasy mamy , jakie mamy, bohaterstwo w deficycie, tchórzostwo słupków sondażowych dodaje więc straszy się na potęgę. co tu o bohaterach mówić. Dlatego też tamtym cześć i chwała , po nich w bohaterstwie, niestety, potop.
OdpowiedzUsuńZ pewnością Hania zgodzi się ze mną , że tym bohaterom nie trzeba dodawać bohaterstwa na siłę. Naród śpiewał "Czerwone maki" od dawna i nikt nikogo nie zmuszał do czczenia pamięci o bohaterach, a ich heroizm był powodem do dumy z tego, ze jesteśmy Polakami
UsuńTeż bohaterstwo,
Usuńże nie dajemy się zwariować
A.T.
Pani K-La !
OdpowiedzUsuńTAK DŁUGO CZEKAŁEM.
Rozdarta lipa na rynku.
Liściowe dzwonki grają.
Wiatr wygrywa symfonie.
Opowiada swoje tęsknoty.
Wciąż nadzieja, usłyszę kroki.
Fred to ty ?! Ja !
Wykrzyczę głosem zranionego ptaka.
Szlochem pękniętego serca. Skargą.
Tak długo czekałem.
Aż przeminąłem.
Mkniemy liściową melodią nad rynkiem.
Uliczką obok gimnazjum na kąpielisko.
Dalej na górę Chrobrego.
Uścisk rąk. Dotyk ust.
Napotkanym obłokom i ptakom
Krzyczę !
Najpiękniejsza na świecie.
Najbardziej dziewczęca.
I skarga do Boga.
Dlaczego przeminęła ?!
A.T
Widzę A.T. ze historia, którą tu Hania przypomniała, wywołuje u ciebie nostalgiczne wspomnienia wyrażane w pięknej poezji
UsuńTo dygresje.
UsuńPrzypomnienie, że czas barykad
nie jest wieczny.
A.T
Haniu, Ty wiesz, że zawsze mnie chwyta za serce wspominanie BOHATERÓW, naszych żołnierzy, ludzi z sercem i prawdziwie walczących Ojczyznę nasza . Niezależnie od miejsca frontu i działań. Pełen szacunek, dla tych którzy krew swoja przelewali za Wolność.. Ze świadomością szli w bój gotowi za ojczyznę zginąć. Im nalezy sie wieczna pamięć i chwała. ....
OdpowiedzUsuńświętowanie miesięcznic smoleńskich, nie ma nic wspólnego z pamięcią i zadumą nad tragedią katastrofy, to kolejne wiece polityczno-partyjne, miesięcznice pochówku, to farsa... Ciekawe czy prezes co miesiąc jeździ na Powązki a rocznice pochówku mamy taty... ech... No chyba że wobec brata ma straszne wyrzuty sumienia ...
Oj, ma Damianie, ma te wyrzuty.
UsuńNA pamiątkę zostawię tu dyskusję z mojego profilu google.
OdpowiedzUsuń*
Joanna Kujawa
To według Pani przed kilku laty bardziej pamiętano o Monte Cassino? Ciekawa teoria!!! Może też bardziej pamiętano o Bohaterach AK, może bardziej pamiętano o Katyniu.Szkoda słów. Niczyjego bohaterstwa nie neguję, zwłaszcza, gdy szerzej nie znam faktów, jednak zastanawiałabym się nad elegancją stałego " lansowania " własnej rodziny. Zwłaszcza na takim portalu ...Cóż, czasy kiedy nie wypadało samemu mówić o sobie dobrze minęły.Teraz wszystko jest na sprzedaż.
P S
Myślę, że poważniej byłoby to zebrać w książce, rodzaju sagi rodzinnej.
*
Malina M
oczywiście, że pamiętano, co roku siedziałam przed telewizorem i z wypiekami uczestniczyłam w uroczystościach i tych państwowych i na Mszy ... słuchałam dzwonu pamięci ... uczestniczył kto chciał , rozumiem Pani nie bardzo chciała skoro nie pamięta. nA MOIM BLOGU OPOWIADAM HISTORIĘ WŁASNEJ RODZINY , PRZECIEŻ NIKOGO NIE ZMUSZAM, BY WCHODZIŁ I CZYTAŁ , WCALE NIE UWAŻAM ZA LANSOWANIE, MÓWIĘ CO MAM DO POWIEDZENIA I PRZEKAZUJĘ CO MAM DO PRZEKAZANIA. DLACZEGO MAM OPOWIADAĆ O OBCYCH OSOBACH ? Bardziej eleganckie jest powtarzanie cudzych historii ? nie bardzo rozumiem? no, może w świetle tego, że pewnie nie odpowiadam "wzorcowi patrioty" takie opowiadanie dla niektórych może być nieco denerwujące, cóż "tacy": jak ja to dzieci i wnuki zdrajców, a tu pach, nieeleganckie historie ... najlepiej, żeby na jakiejś półce kurz je pokrył
*
Joanna Kujawa
Tu nikt nikogo nie zmusza do czytania naszych wpisów, a jednak ludzie się ustosunkowują, wypowiadają swoje zdanie, reagują na to z czym się zgadzają i czemu są przeciwni. Jeśli są na poziomie, to wszystko to robią nikogo nie obrażając, przyzwoitym językiem.
Nie pisałam o żadnych " nieeleganckich historiach". Podkreśliłam też, że NIE NEGUJĘ BOHATERSTWA przedstawianych osób. Jedynie delikatnie, w niedokonanym trybie przypuszczającym, wspomniałam, że zastanawiałabym się nad tym czy chwalić się ( kolejny już raz) własną rodziną. Rozumiem, że nie widzi Pani w tym niczego niewłaściwego. Tego się spodziewałam i to wyraziłem w zakończeniu. Jednak może chociaż z tym zechce się Pani zgodzić, że wyrażenie szacunku czy podziwu przez osoby rodzinnie niepowiązane znaczy więcej i znacznie więcej się liczy niż przez rodzinę.Nawet ludowe powiedzenie ironizuje taką sytuację: " Mamo chwalą nas. Tak, a kto? No jak to - ja ciebie, a ty mnie." I właśnie całkiem poważnie mówiąc, jest jeden jedyny sposób, który nigdy nie był źle widziany. Biografia! Biografie, sagi rodzinne piszą często bliscy, np Ewa Curie o matce, a tego już nikt nikomu nie ma za złe i nie traktuje jako chwalenie się. Pani, jak obserwuję, dysponuje szerokim materiałem faktograficznym, nie ma Pani kłopotu z wyrażaniem swych myśli i odczuć, myślę więc, że naprawdę w pełniejszy sposób, w formie np biografii mogłaby Pani opisać czyny bliskich, zapobiegając pokryciu kurzem. Co do " dzieci zdrajców" to nie moje sformułowanie . Pewnie wbrew temu co Pani uważa,nie zna Pani mych poglądów, ani też nie wie Pani, co i kiedy oglądałam.Ja natomiast wiem od kiedy mogła Pani dopiero oglądać z tymi wypiekami na twarzy wybrane fragmenty naszej prawdziwej historii. Strzeżmy się uproszczeń w myśleniu i wnioskowaniu.
...PIES OKULEJE NA DRUGA NOGĘ...
UsuńRozumiem, że nie widzi Pani w tym niczego niewłaściwego. Tego się spodziewałam i to wyraziłem w zakończeniu. Jednak może chociaż z tym zechce się Pani zgodzi
COŚ TU SIĘ NIE ZGADZA :
wpierw S P O D Z I E W A Ł A M,
a dalej W Y R A Z I Ł E M
czyżby hermafrodyta ?
dyskusja cd
OdpowiedzUsuń*
Malina M
ja prawdziwą historię poznawałam od najmłodszych lat, nie rozumiem, co znaczy to Pani "wiem od kiedy " i jeszcze mniej rozumiem to "dopiero" ,dziwna insynuacja nie wiadomo czego ... mogłam z wypiekami na twarzy słuchać najprawdziwszej historii już w latach pięćdziesiątych i słuchałam jej i znam ją z domu, o Katyniu nie czytałam w "przedwojennych książkach" (?), Katyń poznawałam w domu, w latach sześćdziesiątych, byłam już na tyle dużą dziewczynką by pojąć ... na pewno będę opowiadała i powtarzała historię mojej rodziny, to moje korzenie, ta historia mnie stworzyła, a jeśli to denerwujące to nic nie poradzę, mnie nie denerwuje cudza miłość, ani cudze opowieści o rodzinie ... tego szukam na zaprzyjaźnionych blogach ... Nie rozumiem o co Pani chodzi ? na prawdę nie rozumiem. , nie rozumiem tej ironii na temat wypieków i wybranych fragmentów historii ... nigdy bym się nie ośmieliła wejść na cudzy profil i pisać takie rzeczy, zarzuca mi Pani brak delikatności ... bo opowiadam o swoich ? kogo tym ranię ? Panią ? komu przykrość sprawiam ? może niech się Pani nad własną delikatnością zastanowi ...
*
Joanna Kujawa
Poznawała Pani "najprawdziwszą prawdę" o Katyniu w domu, a teraz ironizuje Pani pamięć o Smoleńsku ?!!!!! Jedno jest pewne, że faktycznie niepotrzebnie zareagowałam na Pani ironiczny wpis, jakoby teraz nie pamiętano o Monte Cassino tylko o Wawelu, i o Smoleńsku To jest całkowicie bezcelowe,Jak Sama Pani pisze niczego i tak Pani nie zrozumiała
*
Malina M
a może to Pani niewiele zrozumiała, skoro Smoleńsk z Katyniem zrównuje ? ci nasi, z Katynia nie mieli szans nikt ich o zapasowe miejsca nie pytał, nie zrównujmy tych zdarzeń , nie nazywajmy poległymi pod Smoleńskiem ... polegli w obronie Ojczyzna tamci, ci zginęli tragicznie, poec można świadomie życie za ojczyznę oddając. Tamci, z Katynia, stając do nierównej walki, świadomie życie Ojczyźnie ofiarowali Ojczyzna takiej ofiary krwi potrzebowała, może kiedyś to Pani zrozumie ...a jak nie mam ironizować, gdy Smoleńskiem przykrywa się wszelkie bohaterskie czyny Polaków ? czcicielom Smoleńska to się podoba. Rozumiem dlaczego nie podoba się Pani , co o swoich przodkach opowiadam. No cóż moi pod Smoleńskiem nie "polegli" ich historie mogą być denerwujące a to, że opowiadają tacy jak ja, co lot do Smoleńska za bohaterski czyn w obronie ojczyzny nie uważają to już pewnie całkiem niesmaczne i nieeleganckie nawet. O Smoleńsku winno się w kółko w mediach społecznościowych i telewizji, co miesiąc, przy każdej polskiej, patriotycznej rocznicy, o bohaterach, a właściwie o bohaterze, też się powinno publicznie, o takich bohaterach, jak piszę ja, najlepiej cichutko, biografia I na półkę, bo kto to przeczyta. Tak kreuje się nową historie ... a kreatorzy - cóż, czytają takie posty jak moje i "kulturalnie ", a jakże, podszczypują, może podszczypana odpuści i zamilknie ... ech , PRZECIEŻ MIEJSCE NALEŻNE NOWYM BOHATEROM ZAJMUJE, CZYŻ NIE ? ...
JAK TO PANI ŁADNIE UJĘŁA - WSZYSTKO JEST NA SPRZEDAŻ ... SMOLEŃSK SPRZEDAJE SIĘ ŚWIETNIE można niejedno nabyć, choćby tak pożądany towar jak władza.
*
Wślizgnął się lisek chytrusek
OdpowiedzUsuńw zakazane rewiry.
Wydaje mi się, że pani Joanna Kujawa, wyznawczyni nowej religii pisowsko-smoleńskiej, poczuła się urażona tym, że Hania-Malina śmiała zakłócić narodowy obrzęd rodzinnym wspomnieniem o niekwestionowanych bohaterach walczących za Ojczyznę pod Monte Cassino. Z takimi przypadkami oburzenia będziemy spotykać się jeszcze co najmniej przez dwa lata.
OdpowiedzUsuńPanie Profesorze Tomaszu !
OdpowiedzUsuńBogu ducha winne Panie
o chwalebnym imieniu i nazwisku,
te zdrowiem się cieszące i te po
drugiej stronie tęczy,
to psoty liska chytruska,
któremu już Pan i Inni poobijali boki.
A.T
Łaskawy jesteś Poeto dla liska.
UsuńCzy lisek to lisek?
może to skunks, dla niepoznaki
w lisi garnitur przebrany
Poeto, po owocach poznać
który to z nich
.
Katastrofie smoleńskiej
Usuńwiadomo kto winien.
Na wydeptanym polu pozostawmy
winowajców sam na sam.
Wdzięczność dla Pani Anny,
że na Jej stronie i na stronie
Pana Profesora zmartwychwstają
Postacie bliskie naszemu sercu.
wpisane w jestestwo naszej historji.
Wyniosłym milczenie skwitujmy
zaczepki niespełnionych.
Z należną czcią zachowajmy w pamięci
tragedię smoleńską i jej Ofiary.
Bo to też nasza historia.
A wiersz Pani Anny ukojeniem:
MIŁOŚĆ
Jak mam opisać tamten świat ?
ulice, które są, a ich nie ma i okna
których światło jest tylko wspomnieniem.
Poważnego Żyda z poważnymi pejsami
wesoły kapelusik grzecznej dziewczynki
i buciki, co odliczają kroki do szczęścia.
Jak mam opisać tamto szczęście ?
małą zazulkę, co na duże Zazule
przyfrunęła zdziwiona ich pięknem,
Zachód słońca na Woroniakach
sady wiśniowe, jak panny niewinne
i jary, co wojny zapomnieć nie mogą.
Jak mam opisać tamten dom ?
dziewczynkę ze śmieszną kokardą
lalkę z warkoczem i konia z siodłem
co zbyt duże dla małej dziewczynki.
Jak mam opisać tamtą radość ?
smak ciastek, najlepszych, od Maćkówki
zapach książek u Zuckerkandla.
Zegarek z cyferblatem i śmieszne binokle
pannę, co spiekła raka, westchnienie ułana
i zakochane drzewa na Kempie
Jak mam opisać tamten czas ?
niebo, co na przekór losowi błękitne
srebrne cygara, pachnące fosforem.
Kromkę chleba z cebulą i płonące getto
i królika Rafała, co oczy miał czerwone
i poszedł pod nóż w czasie głodu.
Jak mam opisać tamten ból ?
pospieszne rozliczenie z młodością
kilka sprzętów, listy, kilka pamiątek.
Śpiew kanarka, co oszukał wojnę
szum deszczu, miarowy stukot kół
i mgłę, co rozstaniem na serce opada.
Jak mam opisać
tamten Złoczów …
A. T
MIŁOŚCI NIGDY DOSYĆ
Usuńpamięci nigdy dosyć
budujemy domy,
jak tamte domy
zapalamy światła,
jak tamte światła
my - to przecież Oni,
tylko młodsi o pokolenie
opisuję nasz czas
opisuję mój Złoczów
świat który jest
chociaż go nie ma
chociaż go nie ma
będzie trwał zawsze
...
Drogi A.T., Hania odpowiedziała, a ja podpisuję się pod tym. Kiedy nie możemy już wrócić do przeszłości, do swej Arkadii, pozostaje pielęgnowanie pamięci o niej. Ten obraz, który zatrzymaliśmy w swym sercu, jest najpiękniejszy i najtrwalszy. Pozdrawiam
Usuńdziękuję za poezję
UsuńPańska strona Panie Profesorze Tomaszu
Usuńi strona Pani Anny,
radosnym azylem,
ogniskiem dla bratnich, wrażliwych serc.
Warto bronić tego azylu.
A.T
Panie Tomaszu, prosze wybaczyć, że poruszam t sprtawę na Pańskim blogu, a nie bezpośrednio na blogu pani Hani, ale akurat tu moja wątpliwość, czy też moje pytanie do pani Hani, bardziej pasuje do tematyki ostatnich wpisów. A mianowicie chciałbym publicznie zapytać panią Hanię, tak dumną z żołnierskiego dorobku swoich krewnych, tak wrażliwą na cień braku szacunku do tego dorobku, czy w świetle ostatnio ujawnionych faktów odnośnie profanacji zwłok Polaków, którzy zginęli pod Smoleńskiem ni uważa za uzasadnione podtrzymywanie przez te siedem trudnych lat pamięci o misji z jaką jechano do Katynia w 2010 roku, pamięci o tragedii, która się wówczas wydarzyła i pamięci o jej ofiarach? Bo ja uważam, że to dzięki tym miesięcznicom, dzięki przypominaniu, nasza wiedza o tym jak naszych przedstawicieli potraktowano powiększyła się. A, poza tym, godny pochówek im się chyba należy?
OdpowiedzUsuńadam
Śmiem wątpić w szczere intencje zawarte w tym pytaniu, bowiem człowiek inteligentny, z wyższym wykształceniem na pewno takiego pytania nie zadawałby, sam dochodząc rozumem , co mogło być przyczyną owych pomyłek i czemu służą owe miesięcznice , jak też ponowne ekshumacje (bp Pieronek jasno się wypowiedział na ten temat). Dlatego , z uwagi na temat, robię wyjątek i odpowiadam panu, zanim zapewne pani Hania wypowie się.
OdpowiedzUsuńCórka jednej z ofiar , pani Nowacka powiedziała wczoraj w wywiadzie , że można było trumny otwierać i sprawdzać , czy właściwe osoby w niech się znajdują.Dlaczego mam jej nie wierzyć? Część naszego chrześcijańskiego społeczeństwa bardziej celebruje kości niż duszę i tez kości wykorzystuje się do politycznych rozgrywek . To jest taka polska odmiana "gry w kości". Jeśli pan tego nie zrozumie, to albo w wyniku złej woli, albo postępującego otępienia starczego.
Zacznę od końca, panie Tomaszu. Niewiele Pan ode mnie młodszy, intelektualnie słabszy, więc otępienia jako argumentu proszę nie używać! Proszę także nie przywoływać jako argumentu oświadczeń pani Nowackiej, nie widzę ŻADNEGO powodu, abym miał dawać wiare jej słowu, słowu osoby o zdecydowanie lewicowych poglądach, a nie słowom kilkudziesięciu innych osób, których poglądy są bliższe polskiej racji stanu. A teraz, po tych wstępnych uwagach, moglibyśmy podjąć dyskusję, gdyby Pan do takiej dyskusji zostawił pole. Ale Pan stwiedził autorytatywnie, że to jedynie polska "gra w kości" i domyślnie "czemu służą owe miesięcznice". No właśnie, czemu? Ja postawiłem argument, że "podtrzymywaniu przez te siedem trudnych lat pamięci o misji z jaką jechano do Katynia w 2010 roku, pamięci o tragedii, która się wówczas wydarzyła i pamięci o jej ofiarach. Bo ja uważam, że to dzięki tym miesięcznicom, dzięki przypominaniu, nasza wiedza o tym jak naszych przedstawicieli potraktowano powiększyła się. A, poza tym, godny pochówek im się chyba należy?" Na to Pan odpowiedzieć nie chciał, lub nie zdołał.
OdpowiedzUsuńW jednym ma Pan rację. Tak, moje pytanie skierowne do pani Hani było trochę prowokacyjne, bo widzę wyraźny dysonans pomiędzy jej postwą względem historycznych dokonań jej rodziny, a jej postawą względem zdarzeń naszej historii najnowszej. Ale poczekajmy, panie Tomaszu, co odpowie pani Hania.
adam
A, skłaniając się jednak Pana namówić do merytorycznego wzglądu na sprawę, w odpowiedzi na przywołanie argumentu w postaci autorytewtu bp. Pieronka, cytat z publikacji "Wprost":
OdpowiedzUsuń"W poniedziałek 30 maja Prokuratura Krajowa potwierdziła, że w trumnie gen. Bronisława Kwiatkowskiego, który zginął w katastrofie smoleńskiej, znaleziono szczątki jeszcze 7 innych osób. – To była tak duża katastrofa i tak szybkie działanie, że rzeczywiście można się było pomylić – skomentował na antenie TVN24 bp Tadeusz Pieronek."...
..."Bp. Pieronek zaznaczył, że jego zdaniem ekshumacje służą jednak do celów czysto politycznych. – Po prostu szukano śladów jakiś wybuchów, bo oczywiście, odkrycia, jakie przy tych ekshumacjach zostały dokonane, pokazały, że te pochówki nie były rzetelnie wykonane. Ale robienie takiej odkrywki, tylu ciał, żeby przekonać się, że w kilku przypadkach były pomyłki? Ciało ludzkie jest oczywiście świętością, ale nie przesadzajmy. W wojnach ginęły miliony ludzi i nie można im było oddać należnej czci – zaznaczył duchowny. Jak podkreślił, mimo technicznych możliwości, dużą rolę odgrywał też czas i oczekiwanie, by pochówki zostały przeprowadzone szybko."
To stwiedzenie doczekało sie riposty anonimowego internauty:
"Nawet przedszkolak wie że ciało ofiary jest dowodem w sprawie, przecież obowiązkiem żywych jest wyjaśnić zamachy. Ekshumacja jest obowiązkiem śledczych by nastała cisza pozwalająca na uczciwe śledztwo. Podważanie wykonywania zawodu w jego podstawowym obowiązku to przyczynianie się do propagowania bezprawia"
Nic dodać, nic ująć. Wstyd, księże biskupie!
adam
Zadufany bufon! za nic masz ludzi, gdy nie służą twojej idei i twojemu widzi mi się, za nic masz wiarę i jej podstawowe zasady gdy ci nie pasują.
UsuńWstyd adamie, nędzny służalcze małego duchem prezesa.
Ty, twój, tobie, dla ciebie, dla twojej wiedzy, dla twojej wygody podepczesz uczucia rodzin, oczywiście tylko lewackich, te uczuć nie mają , wielkiego Lecha nie straciły, tylko swoją matkę albo ojca, po tych można orać. Wstyd adamie! godne są wasze, te z ohydnym wrzaskiem - "mordercy" i te co pieniędzy ciągle nowych żądają za śmierć "poległych" za wodza, co to poległ bohatersko w walce o reelekcję i do końca walczył, chociaż mógł zawrócić samolot. O Katyniu w poprzednich latach wcale nie pamiętał, walczyć ani mu się śniło, teraz musiał koniecznie, nawet za cenę narażenia tylu osób.
Wredna, obrzydliwa, smoleńska sekta, do was słowa Pieronka nie trafią, dla was krzyż to narzędzie i wiara to narzędzie. Bardzo bym się zdziwiła gdyby Malina Ci odpowiedziała. takich jak ty trzeba obchodzić z daleka jak niezbyt świeże powietrze, ewentualnie ignorować, z blogu najlepiej usuwać.
Walcz mały żałosny człowieczku, najlepiej ze sobą i o rozum się pomódl swój i tego głupiego internauty, którego tu cytujesz.
Ku twojej, kobieto K-La informacji, zacytowałem najłagodnieszy z wpisów internautów zamieszczonych pod artykułem na temat wypowiedzi księdza biskupa.
UsuńA ja do swojego rozumu i sumienia sięgnąłem i powiedziały mi, że jeśli jest choć cień niejasności, co do przyczyn katastrofy smoleńskiej i jeśli jest choć cień szansy, że poprzez ekshhumacje i badania można te wątpliwości wyjaśnić, to należy tych ekshumacji dokonać. I tyle.
A teraz posłuchaj, co ja mam tobie do powiedzenia. Boisz się prawdy, dlatego plujesz!
adam
Myślę, że wiem, kto ukrywa się pod ksywką K-La. Styl i słownictwo zdradza.
Usuńadam
że też niektórzy ludzie "wysocy inaczej" muszą nadrabiać swoje braki postawą bufona? To odpowiedź na zaczepkę dotycząca siły intelektu. Nie mam zamiaru licytować się z gościem w tej materii, bowiem każdy zna swoją wartość intelektualną najlepiej, a chwalenie się poziomem Q , zwłaszcza bezzasadne, gościowi raczej blasku nie przydaje. Zresztą, już wyczerpał limit swoich 5 minut na tym blogu i niech pozostanie przy swoich odkryciach intelektualnych sam ze sobą, lub niech produkuje się na blogach innych, gdzie ma przyzwolenie.
UsuńTomaszu, nawiedził twój blog bufon wizjoner a ty tak go zignorowałeś i nie zapytałeś o odkrycie. Geniusz wizjoner :)))))) Jak mawiał wojak Szwejk, gdy przychodził do lekarza? kto czytał, ten wie, a kto nie, niech zostanie przy bufonie. Ja się nie boję adamie, ja ignoruję ciebie i twoje epokowe odkrycia i zupełnie nie jestem ciekawa
UsuńTOMKU, OPOZYCJONISTO - PAMIĘTASZ ?
OdpowiedzUsuńdzisiaj nasze święto, świętujmy wolność ... wolność, za którą Ty, w tamtym czasie, własną wolność Ojczyźnie oddałeś ..
Nasze święto ...
inaczej prawe i inaczej sprawiedliwe młode wilczki plują dzisiaj na to święto ... cóż , takie czasy, gęby pełne frazesów o Wolności i Ojczyźnie mają teraz ci, co niczego dla niej nie poświęcili ...
TOMKU, OPOZYCJONISTO - DZIĘKUJĘ
.
Haniu, pamiętam ten dzień i radość oraz niepokój , jaki jej towarzyszył. Te "młode wilczki" dziś zmanipulowane przez wytrawnych graczy politycznych, nie nie wiedza nic o tamtych czasach - o tym, że trzeba było układać się z dawną ekipą, bo jej obrońca i mocodawca "niedźwiedź" był jeszcze silny, jego armia stacjonowała w Polsce, wokół były "demoludy" mogące na hasło z Moskwy stanąć w obronie dawnego układu, czyli zdusić wolność w Polsce, a poza tym mogliśmy się sami powyrzynać, gdyby ustępująca ekipa miała być natychmiast wycięta , jak to niektórzy już wtedy chcieli zrobić. Ten kompromis polegający na pewnych koniecznych ustępstwach, pozwolił pokojowo przejąć władzę, natomiast Lech Wałęsa i tak wymanewrował partię. Wówczas byli z nim jeszcze Kaczyńscy, którzy brali udział w przejmowaniu władzy ,a potem to oni wysunęli Lecha Wałęsę jako kandydata na prezydenta. Do kogo więc ma J.K. teraz pretensje? Chyba powinien je mieć do siebie samego, że wówczas chciał traktować Wałęsę jako szczebel do robienia z bratem własnej kariery, że wykazał się brakiem lojalności. A poza tym, objawiła się z całą mocą brzydka natura Polaków , ta sama cecha , która spowodowała upadek I RP. Mnie nie ma za co dziękować, bowiem ja znalazłem się tylko w odpowiednim miejscu, w odpowiednim momencie dziejowym i byłem jedynie malutkim trybikiem tego procesu, jaki się dokonywał . Oczywiście, że czuję się z tego powodu zaszczycony.
UsuńTomaszu, ja to samo, co Malina :)
UsuńTo pewnie jeszcze nie ten czas.
OdpowiedzUsuńoby Imiona i Nazwiska Tych, którzy
wpisali na sztandary tamtego zrywu
proste słowo K O M P R O M I S,
OBDARZYĆ WIECZNĄ PAMIĘCIĄ.
Niełatwo było Panie Profesorze Tomaszu,
Panu i Innym
WYKUWAĆ TO SŁOWO,
siedząc w ubeckich kazamatach.
A. T
Panie A.T, nie wypisuj Pan głupot! Przez ten zgniły, okrągostołowy kompromis Polska straciła już kilkanaście lat rozwoju. Jakoś inne postsowieckie kraje, mimo, iż miały ostrzejsze, niż Polska reżimy, potrafiły dokonać swoich dekomunizacji.
Usuńadam
Wredny patafianie, nawet Pana A.T. się czepiłeś!
Usuńnie zrozumiałeś, że Gospodarz powiedział ci won! mały masz rozumek odwrotnie proporcjonalny do rozdętego ego
Dziękuję Pani K-La.
UsuńCHWAŁA TYM, KTÓRZY
NIE DOPUŚCILI DO ROZLEWU KRWI.
ONI MĄDROŚCIĄ NARODU.
ICH MIEJSCE NA PIEDESTAŁACH PAMIĘCI.
Pomińmy milczeniem
jazgot
niespełnionych.
Są słowa na które czekamy,
słowa proste, znane od wieków,
genialne w swej prostocie.
Dziękuje Panie Waszku !
Na stronach Pani Anny I Pana Profesora
płoną słowa proste i mądre,
dorzućmy chrusty
oby płonęły radością.
m_16Waszek6 czerwca 2017 04:54
Dziś w świecie
w którym tak mało miłoości
spotyka się kogoś takiego,
pełnego smutku..
a równocześnie,
o czym sam chyba nie wie
pełnego radości..
Dlaczego? Bo przywraca nam wiarę..
w sens wszystkiego,co się liczy..
W ZWYCZAJNE,ludzkie CZŁOWIECZEŃSTWO i pamięć
A. T
Jak widać nie pierwszyzna.
UsuńNawet Dobry Bóg stracił cierpliwość
i chwycił za kołnierz
adama i wywalił go z raju.
Gospodarz o miodowym sercu,
który nie skrzywdzi nawet muchy,
tez stracił cierpliwość
chwycił ...... za kołnierz
i wywalił go ze swojej strony.
Współczuję..........bo to jednak dyskomfort.
A jeśli ktoś uporczywie wraca po kopniaki
to współczuję jeszcze bardziej.
Gal anonim współczujący
HISTORIA KRESOWA.
OdpowiedzUsuńObok ratusza stosy trumien z surowych desek
do chowania zamordowanych Polaków. Bezbronni.
Wojsko odeszło na bitewne pola.
Żandarmów. Policjantów spieszących na ratunek mordowanym Polakom,rusini wycinali w pień.
Ginęli w powodzi barbarzyńców.
Czapki zabitych podrzucali w nocy na ulice miasta.
Tryumf morderców.
Ojciec zmobilizowany.
W domu sprasowane kostki cykorii z cukrem.
Wojskowy fasunek.
Dowodził wojskowym pociągiem.
Wywoził polskie rodziny ze stref zagrożenia.
Ratował przed zagładą.
W okolicy Podhajec ładowali do wagonów polskich uciekinierów.
Zobaczył biegnącego mężczyznę. Poznał. Rusin.
Kiedyś Przyjaciel Ojca.
Krzyczał z daleka. Michał ! Uciekajcie ! Wymordują was !
W stronę pociągu gnała chmara rezunów. Barbarzyńców.
Dorośli. Podrostki. Kobiety.
Szkwał wrzasku. Nienawiści.
W rękach widły. Siekiery. Drągi.
Pospolite ruszenie morderców żądnych krwi.
Rozkaz do odwrotu.
Pociąg wyrwał się z rąk oprawców.
A. T
Panie A.T. ogromny szacunek i podziękowanie za to, co nam Pan pisze o sobie, o prawdziwej kresowej historii. Pana komentarze są ozdobą tego miejsca i pewnie nie tylko tego. Niosą wielką wartość. Szkoda, że zakłócają odbiór tak ważnych słów słowne utarczki i przepychanki trolla "adama" . Szkoda tego miejsca ale cóż -won- zrozumie człowiek z osobistą kulturą i taki człowiek odejdzie, inny zachowa się tak jak troll.
UsuńPozdrawiam bardzo serdeczne nasz Kresowy Poeto :)
Dziękuję Pani K-La !
UsuńOstracyzm na brak tolerancji
słuszną decyzją Pana Profesora.
Jakakolwiek riposta zbyt wielkim honorem.
Groza tamtych lat, mordy ukraińskie,
zesłania syberyjskie, zaścianki ubeckie,
których doznaIi CI WIELCY,
a wśród NICH Pan Profesor,
Katastrofa Smoleńska,
to tragiczne nasze losy osobiste
i też krzyżowa droga Tych, którzy padli,
a nieubłagany czas zaciera o Nich Pamięć.
Strony Pani Anny i Pana Profesora
dobrym miejscem do wskrzeszania tej Pamięci
bez prawa zakłócania
majestatu
aktu
zmartwychwstania
tej Pamięci.
A. T
Zlituj się nad sobą zakłamany hipokryto. Twoje sumienie kształtuje kapłan z hasłem "utopić Platformę", po stokroć lepsze hasło niż to Sowy. Podoba ci się takie nauczanie!. Zlituj się sam nasad sobą sekciarzu smoleński, dla ciebie akt religijny to polityczne wrzaski twojego guru prezesa. Zostaw sumienie Tomasza w spokoju, zajmij się swoim.
OdpowiedzUsuńTo mój komentarz do słów adama. Nie podpisałam pod wypowiedzią adama, bo może Tomasz zechce, zgodnie z tutejszą tradycją, skasować tego natręta.
UsuńDrodzy Przyjaciele, facet podpisujący się "adam" do którego komentarza odniosła się się K-La, nie jest tu mile widziany, gdyż jako gość bez honoru i ambicji, wielokrotnie wypraszany, ma czelność co jakiś czas powracać i psuć zdrową atmosferę. Jego intencją jest nie tyle wola dyskusji, ale chęć robienia na złość. Wykształcenie, którym się dość często chwali, nie rzutuje na poziom komentarzy, którymi usiłuje nas zainteresować. Dlatego też odsyłam go tam, gdzie jego miejsce - na śmietnik
UsuńSzanowny Panie Profesorze !
UsuńPewnie jak nigdy życzenia zdrowia
dla Mamy Pani Anny NIEZBĘDNE.
a na JEJ stronie dla pokrzepienia serc
opublikowałem:
Szanowna Pani Ewo !
Takie jak wyżej opowieści, publikowano
w staropolskich gazetach jako dodatki,
które z wypiekami na policzkach,
czytali Polacy dla pokrzepienia serc.
I jak domyślam się i dla Pani serca.
Na Starym Cmentarzu w Sanoku,
odnajdzie Pani wywołane Postacie.
Pewnie zadziwieniem, jak dzieci
austriackich Niemców przeistaczali się
w Polskich Patriotów, a przykładem
oryginalne listy Kościuszki,
które Im czytała Pani Wełdyczowa.
Znamienne - Ksiądz - Pop Prawosławny
odprawia msze w języku polskim.
i dzwonki loretańskie ożywaja.
Fotografje Pana Doktora Jerzego Rapfa
z 1868 roku i Państwa Wełdyczów
przetrwały w moich zbiorach
i też Dworek w Bełchówce.
Wiatr Historji zatarł ślady.
Pani dziewczęce serce rozumie.
A. T
SERDECZNIE DZIĘKUJĘ za życzenia ...
UsuńJUŻ jesteśmy w domu, obie, ale wczoraj przeżyłam koszmar Mamcia wczorajszą noc spędziła w szpitalu, na SORze, mnie pozwolili siedzieć tylko do 24 ...
dzięki Bogu już jest w domu, a ja się cieszę ...
wpadłam na moment, z serca pozdrawiam.
Wiemy. Współczujemy.
OdpowiedzUsuńNiełatwo zmagać się z losem,
Pani Anno !
Wciąż jednak nadzieja.
Nieustającego zdrowia Pani Mamie.
BRZEŻAŃSKA KATARYNKA
Na grobli w Brzeżanach
Stary Żyd grał na katarynce.
Kręcił korbą pochylony nad skrzynką.
Łysa małpka skakała na sznurku.
Ktoś rzucił grosik do mycki,
Ktoś przeszedł pośpiesznie.
Ktoś przystanął w zadumie.
A melodie w kółko te same.
Wojenko, wojenko cóżeś ty za Pani ?
Hej strzelcy wraz i ułani malowani.
Pójdę do dziewczyny, zapytam się.
Katarynka chrypiała, bo stara.
I melodie codziennie te same.
Katarynka i małpka w pamięci.
Stary Żyd wciąż gra na katarynce
W Brzeżanach.
A T
ZE STRONY PANI ANNY.
OdpowiedzUsuńPSIA EKSTAZA.
Nasza Tosia, labradorka retrievrer.
wczoraj miała urodziny.
Roczek ma psia dziewczynka.
Oczywiście kwiaciarnia i wybór bukiecika,
oby łodygi nie miały kolców.
Na bławatki padło.
Bukiecik w pysku psiej dziewczynki,
zadziwienie przechodniów,
Tosia stąpa na paluszkach,
tak chodzą psy gdy szczęśliwe.
Tosiowe psisko trzydziestoparokilogramowe,
a jeszcze tak niedawno dzieciątko nosiłem na rękach.
Goniło psiątko po pokojach,
Skakało z kanapy na kanapę
Niesforny gryzoń.
Spacery i radość dziecięca.
Śnieżynki krążyły zamiecią.
Psia dziewczynka podskakiwała,
Goniła śnieżynki.
Stawała na tylne łapki,
polizując jęzorem - łopatą twarz.
Labradorki delikatne, to brzuszek,
to uszko i zmartwienie bolesne.
Tak z dnia na dzień otwierała
zakamarki serca aż zawładnęła bezkreśnie.
Wymachuje ogonkiem, gdy chce siusiu i coś więcej.
Pędzę na wybieg bo psia dziewczynka czyścioszek.
W zanadrzu woreczki higieniczne.
Gotowanie obiadu rytuałem.
Ryż, mięsko, pietruszka i seler.
Dodatki apteczne i chłodzenie.
Tosia bacznie obserwuje celebrę
i wdzięcznie wszystko zajada.
Zapija wodą i pyszczysko podstawia
do wytarcia.
Dwie serwetki w obu rękach,
Tosia powarkuje wdzięcznie.
Wycieram papy i zębidła grożne.
Czarny nosek i oczka promienieją
i wdzięczność losowi:
Czy można kochać bardziej ?
A. T
Szlag by to! Po tysiąckroć "szlag"!
OdpowiedzUsuńNajwiększą chyba krzywdę narodowi, może zrobić ktoś , kto duszy tego narodu nie rozumie!
Nie wiem czy mogę to napisać, "ruska swołocz, depcząca polskie pomniki" i komuna, która nie szanowała niczego.
Przypominają mi się członkowie mojej rodziny i jestem wściekła!
A "panowie" Kaczyńscy urodzili się po wojnie. Mamusia była w armii radzieckiej. To jak to jest? Willę na Żoliborzu dostali za nic?
Usuńz blogu Pani Anny.
OdpowiedzUsuńDLA PODTRZYMANIA DUCHA.
UKOCHANE PSY I KOTY.
Tosia labradorka zaniemogła.
Zastrzyki i smutek domowy.
Dzień za dniem zagłaskiwanie. Współczucie.
I smakołyków więcej niż zwykle.
Pies w domu. Istota przeserdeczna.
Najukochańsza.
Poprawa widoczna. Radość domowa.
Chwyta smycz na spacerze, podgryza palce.
I od czasu do czasu staje na tylne łapy,
Wpatruje się figlarnie w twarz. Przytulanie.
Wdzięcznie wymachuje ogonkiem – miotełką.
I znów to samo co zwykle.
Tosia grożnie marszczy papy. Straszy.
Powarkując rozwiera pyszczysko.
Sterczące zębidła przeogromne.
Mądre oczka roześmiane.
Chwyta dłoń. Podgryza delikatnie, bezboleśnie.
Polizuje rękę jęzorkiem – kołowrotkiem.
Zabawa bezkresna. Zagłaskiwanie.
Spacery. Tosia kroczy przy nodze.
Zerka spod oka. Wie, że kochana.
Z koteczkiem Guciem przyjaźń serdeczna.
Gucio przewodnik stada domowego,
Obdziela domowników swoimi łaskami sprawiedliwie.
Po równo polizywania po twarzy i rękach.
Wyśpiewywanych mruczydeł też po równo i obficie.
Domownicy – chodzącą drabiną,
Wspina się na domowe wieżowce i zasypia.
Bacznie egzekwuje zagłaskiwanie i przytulanie.
Łaciata piękność egipska.
Długie samotne wyczekiwanie na domowników.
Burzliwe witanie. Języczek sekatorek w ruchu.
Przytulanie i wyśpiew mruczący.
A. T